O autorze
Interesuje mnie tematyka z pogranicza biznesu, nauki, technologii i kultury.

Po ukończeniu studiów z zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim przeniosłem się do Science and Technology Research Unit (SPRU), gdzie pracowałem m. in. nad analizą procesów dyfuzji innowacji oraz badaniem trendów technologiczno-ekonomicznych. Obecnie pracuję w londyńskim centrum nowych technologii zajmującym się przyszłością miast.

W wolnej chwili pomagam przy organizacji TEDxWarsaw, a także twittuje na @lukaszalwast. Jestem rownież na linkedin.

Festiwal Przyszłości - targ próżności dla marzycieli?

Mająca miejsce w 1851 r. Wielka Wystawa do dnia dzisiejszego elektryzuje pamięć Brytyjczyków. Stanowi element ich narodowej dumy przypominający o latach świetności, gdy o przyszłości ówczesnego świata decydowano jeszcze nad Tamizą. Sentyment do tego wydarzenia jest na tyle żywy, że grupa kilku organizacji pozarządowych organizuje we wrześniu tego roku wydarzenie o podobnym charakterze - Festiwal Przyszłości. Takie spotkanie to dobra okazja do zrzucenia akademickiego rygoru oraz na oddanie się nieskrępowanej dyskusji o spekulatywnej przyszłości.

Pod koniec września w ratuszu modnej, wschodnio-londyńskiej dzielnicy Shoreditch rozpocznie się FutureFest - Festiwal Przyszłości - wydarzenie przedstawiane jako weekend celebracji nad osiągnięciami współczesnej technologii, designu i kultury.



Głównym założeniem tego wydarzenia ma być próba sformułowania uniwersalnych pytań - oraz twórcza spekulacja nad ich odpowiedzią - jakiej przyszłości chcielibyśmy doświadczyć. A to, że przyszłość jaką sobie dziś wyobrażamy będzie inna od tej jaką byśmy sobie życzyli możemy brać za pewnik. W czasach gospodarczej stagnacji ponoć zbyt wiele mówi się o teraźniejszości, a zbyt mało o przyszłości - chociaż to dzisiejsze decyzje i działania mają na nią realny wpływ.

Jednak skala i rozmach festiwalu - pomimo ambicji organizatorów - nie do końca pozwala na porównania z wydarzeniem sprzed ponad 160 lat. W końcu Wielka Wystawa trwała 6 miesięcy i była znaczącym, społeczno-kulturalnym wydarzeniem ówczesnych czasów – rozpędzającej się rewolucji industrialnej i wiktoriańskiej prosperity (wystawę trzykrotnie odwiedziła królowa Wiktoria). Sam budynek ratusza w Shoreditch, to również nie to samo co monumentalny obiekt Crystal Palace.

Duch otwartości na pozaszablonowe myślenie miałby jednak pozostać ten sam.


Dla organizujących festiwal dzisiejszych 30-40 latków perspektywa 2050 r. ma dodatkowe, symboliczne znaczenie. W najlepszym wypadku będzie to dla nich okres „spokojnej starości”. Kwestia nieprzypadkowa, bo starzejące się społeczeństwo i postęp technologiczny to trendy, co do których wagi mało kto ma jeszcze wątpliwości. Rozpoznanie i uznanie zachodzących przemian, a podjęcie aktywnych działań to jednak dwie osobne historie. I to między innymi dlatego, zanim doszło do zawiązania idei FutureFest’u instytucje odpowiedzialne za organizację tego wydarzenia przeprowadziły serię otwartych spotkań przybliżających publiczności rozwiązania technologiczne mogące kiedyś zaadresować te problemy.

Jednym z tematów, któremu poświęcono sporo uwagi było to czy będziemy kiedykolwiek gotowi (oraz chętni) na to aby dzielić się emocjami i doświadczeniami z maszynami. Ostatecznie, jednym z większych wyzwań dotyczącym starości jest samotność i towarzyszące jej wykluczenie. Równie interesującą kwestią była tzw. cyfrowa pamięć – a w zasadzie nadzieja, że któregoś dnia nasze doświadczenia uda się zdigitalizować i przekazać potomkom na podobnej zasadzie, jak służyły/służą temu dzisiaj nagrania video, zdjęcia i opowieści rodzinne. Te dwa przykłady to zresztą garstka z serii tematów budujących atmosferę przed wrześniowym wydarzeniem. Inne spotkania dotyczyły m. in dronów, biohacking’u, nanotechnologii oraz cyberbezpieczeństwa.

Wspomniane w tytule targowisko próżności to miejsce pełne fałszu, obłudy i szacunku dla pozorów. O taki zarzut nie trudno gdy wkracza się w obszar twórczej spekulacji.

Dlatego ważne jest aby ci którzy zabierają publicznie głos byli w tej kwestii możliwi wiarygodni. Na liście zaproszonych we wrześniu gości można odnaleźć osoby należące do awangardy pozaszablonowego myślenia. Należą do nich Mark Miodownik - twórca londyńskiego Institute of Making, Rachael Botsman – propagatorka kolaboratywnej konsumpcji, Ian Goldindyrektor „szkoły przyszłości” na Uniwersytecie Oxfordzkim (Oxford Martin School), Andoni Andruiz – szef kuchni cenionej baskiskiej restauracji Mugaritz, baron Martin Rees – brytyjski astrofizyk, długoletni przewodniczący Royal Society, Giorgia Lupi – włoska artystka "designerka informacji", Steve Fuller – słynny amerykański filozof i socjolog nauki, Ben Hammersley - brytyjski dziennikarz, redaktor magazynu technologicznego Wired UK, Ellen Jorgenson – założycielka nowojorskiej sceny DIYbio (Genespace), Aleks Krotski – dziennikarka BBC prowadzącą serię „Cyfrowy Człowiek”, Bertolt Meyer – szwajcarski naukowiec prowadzący serię filmów dokumentalnych „Jak Stworzyć Bionicznego Człowieka” (poniżej) oraz wielu innych.



Widząc tak zróżnicowaną, interesującą grupę ludzi z realnymi osiągnięciami szczerze wierzę, że może to być ciekawe wydarzenie. A z nazywaniem tego targowiskiem marzycieli (bez elementu próżności) nie mam absolutnie problemu!

- Łukasz Alwast

Więcej o FutureFest można przeczytać w specjalnej zakładce na The Guardian
Trwa ładowanie komentarzy...