O autorze
Interesuje mnie tematyka z pogranicza biznesu, nauki, technologii i kultury.

Po ukończeniu studiów z zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim przeniosłem się do Science and Technology Research Unit (SPRU), gdzie pracowałem m. in. nad analizą procesów dyfuzji innowacji oraz badaniem trendów technologiczno-ekonomicznych. Obecnie pracuję w londyńskim centrum nowych technologii zajmującym się przyszłością miast.

W wolnej chwili pomagam przy organizacji TEDxWarsaw, a także twittuje na @lukaszalwast. Jestem rownież na linkedin.

[Relacja] FutureFest – Festiwal Przyszłości

Gdy kilka miesięcy temu po raz pierwszy pisałem o idei Future Fest, szczerze obawiałem się, że istnieje prawdopodobieństwo przegrzania tematu. Na szczęście, to dwudniowe spotkanie nie zamieniło się w nic na modłę amerykańskich konwentów Sci-Fi i rzeczywiście przyniosło ze sobą pewien świeżości dla tych interesujących się rolą technologii w gospodarce i społeczeństwie.

O FutureFest (Festiwalu Przyszłości) pisałem kilka miesięcy temu m. in. jako (potencjalnym) festiwalu próżności dla marzycieli.



Wydarzenie odbyło się dwa tygodnie temu w ratuszu londyńskiej dzielnicy Shoreditch - starym, dosyć monumentalnym wiktoriańskim budynku, w odległości zaledwie 5-minutowego spaceru od sillicon roundabout, miejsca symbolizujacego wschodnio-londyński klaster technologiczny.


W tym dwudniowym zgromadzeniu najbardziej podobało mi się udane połączenie ciekawych, pop-naukowych wystąpień z poważnymi, dającymi do myślenia debatami oraz angażującymi, eksperymentalnymi widowiskami artystyczno-teatralnymi.

Co ciekawe, spora uwaga była przywiązywana do tego, aby występujący nawiązywali do teraźniejszej i przyszłej Wielkiej Brytanii. I chociaż Londyn to oczywiście kosmopolityczny tygiel różnych narodowości i historii, to organizatorom dobrze udało się zaprezentować to, co brytyjska myśl naukowa oraz kultura mają do zaoferowania swojemu (i nie tylko) społeczeństwu.

Dodatkowym akcentem - mnie osobiście rozbawiającym - była towarzysząca całemu wydarzeniu konwencja oparta na dorobku grupy Kraftwerk oraz przemierzający po budynku aktorzy i aktorki reprezentujący - na wzór Jude’a Law z A.I. - humanoidalne droidy.

Przechodząc jednak do szczegółów.

Dzień rozozpoczął angażującym wystąpieniem brytyjski nowelista Nick Harkaway argumentujący, że warto popełniać błędy co do oceny przyszłości, jeśli się próbuje ją zmienić – a nie tylko jej przygląda, ocenia i krytykuje.

Jako kolejny na scenie zaprezentował się Bertolt Meyer, psycholog nazywany przez media bionicznym-człowiekiem. Podzielił się on swoją osobistą opinią na temat możliwych zastosowań bioniki oraz etycznych i moralnych znaków zapytania wokół sztucznego (?) wzmacniania ludzkiego organizmu [również farmakologicznego].


Kolejnym prelegentem był Paul Mason, brytyjski dziennikarz, obecny edytor kulturalny Channel4, a wcześniej edytor ekonomiczny Newsnight BBC. Mason przedstawił swoją autorską wizję na temat przyszłości kapitalizmu, kolejnej kondratievowskiej fali rozwoju gospodarczego oraz towarzyszącym temu napięciom politycznym (szczególnie "chińskiej technokracji inżynierskiej" oraz "technokracji bankierów" z krajów Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych).

Świetne, w moim odczuciu, wystąpienie miała Anab Jain - wideo poniżej (uwaga: silny hinduski akcent, ale dające do myślenia zagadnienia).

Podniosła ona między innymi następującą kwestię: czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której służba zdrowia wylicza indywidualną składkę zdrowotną/ubezpieczenie w oparciu o naszą genetyczną skłonność do zachorowania na pewne schorzenia oraz co z tego może wynikać dla pracy zbiurokratyzowanego systemu świadczeń zdrowotnych.



W innej części budynku odbywały się spektakle kulturalne. Jeden z nich przygotowała grupa teatralna XHumed. Zaprezentowali oni angażującą publiczność role-playową inscenizację posiedzenia parlamentu przyszłości, w którym decyzje są podejmowane przez obywateli za pośrednictwem mediów społecznościowych (m. in. głosując hashtagami na Twitterze). Cała ta, trwająca w sumie blisko godzinę, inscenizacja była dosyć cynicznym spojrzeniem na to, jak mogą w przyszłości wyglądać procesy (pseudo-) społecznego podejmowania oraz legitymizowania decyzji, jeśli nie będą dotrzymane i pielegnowane wartości takie jak koncyliacyjność, transparetność i dobra wola.

Uzupełnieniem tego spektaklu była późniejsza gra społeczna wokół postaci Frankie Kuniklo unaoczniająca wyzwania dotyczące prywatności i zachowań masowych w dalece zdigitalizowanym środowisku miejskim.


Ostatnim z elementów wchodzących w skład dnia były debaty FutureDeeper organizowane przy współpracy z Oxford Martin School. Jednym z ciekawych paneli, któremu miałem przyjemność się przysłuchiwać dotyczył przyszłości polityki ekonomicznej. Uczestniczyli w nim Geoff Mullgan – szef NESTA, Ian Goldin – szef Instytutu Przyszłości na Uniwersytecie Oxfordzkim, Cameron Hepburn – profesor „ekonomii zrównoważonego rozwoju” na Uniwersytecie Oxfordzkim oraz Lauren Anderson z programu Collaborative Lab.

Inne panele na przestrzeni weekendu dotyczyły również przyszłości miast, rewolucji w nanotechnologiach, wyzwań stojących przed człowieczeństwem 2.0 oraz zarządzaniem zasobami środowiskowymi w epoce antropocenu. Jej uczestnikami byli m. in. Eric Drexler, Nick Bostrom, Paul Nurse, Cory Doctorow, Giorgia Lupi oraz Steve Fuller.

Pełna lista paneli tematycznych dostępna jest tutaj, a niektóre nagrania z wystąpień tutaj.


Krótkim słowem podsumowania. FutureFest nie mógłby być tym, czym był, gdyby:

(i) nie silne oparcie w kapitale ludzkim z czołowych brytyjskich uniwersytetów, (ii) nie istniał sprzyjający ekosystem dla rozwoju młodych firm technologicznych, (iii) nie było mocno rozwiniętej branży kreatywnej (rozrywkowej, artystycznej, muzycznej i teatralnej), (iv) nie istniały organizacje pozarządowe funkcjonujące w roli brokerów współpracy oraz (v) nie było chociaż odrobiny dobrej woli ze strony różnych instytucji w ramach szeroko pojętej administracji publicznej - zarówno na poziomie otwartości na nowe idee jak i gotowości do współpracy oraz finansowego zaangażowania.

W tym konkretnym przypadku uważam, że jest to dobry wzorzec do naśladowania (jeśli chodzi o model współpracy między instytucjami), a zainteresowanych zachęcam do zapoznania się z materiałami stopniowo udostępnianynymi na stronach organizatorów (tutaj i tutaj).

- Łukasz Alwast
Trwa ładowanie komentarzy...